piątek, 29 sierpnia 2014

Poranne spotkanie z panią doktor w zastępczym gabinecie –celi, szpitala pogrążonego w remoncie jak z filmu Barei. Pani doktor była podstawioną albo bardzo pijaną słabą aktorką albo chorą na demencję. W każdym razie na pewno nie była po studiach medycznych. Byłam bezwglednie wymagająca. Nie byłam miła. A i tak dostałam nic.
A potem, jak wyszłam, czując swoją bezradność, zachciało mi się wyć. Nad naszym losem Polaków bez koneksji, korzystających z publicznej służby zdrowia. Polska, jak ja kocham ten kraj...
Później autobus. Klima???!! Wilgotny od potu i pary wodnej, rozgrzany tarciem o siebie obcych, lepkich i ciepławych ciał ludzkich,  wypełniony kwaśną mieszanką potu, dezodorantów, rozdraznienia i zniecierpliwienia. Zacisnęłam zęby i pięści, rower zostawiłam w pracy.
Potem rozpruło się granatowe niebo, wypadły z niego strugi deszcu i w lesie zrobiły błoto.
Jechałam po rower przez pol miasta, żeby wieczorem móc dołaczyć do fajnego rowerowego planu: żoliborz-młociny-łomianki, z przeprawą przez Wisłę. Zacieszałam jak głupia od tygodnia na tę jazdę. Na miejsce zbiórki dojechałam z jezykiem na chodniku, schlapana, ale udało się, zdązyłam. Chwilę póxniej okazało się, ze w tylnim kole  mam powietrza tyle co nic. A po kolejnej chwili, powietrza miałam zero absolutne. Rower z flakiem zaciagnęłam do domu, pojechałam nigdzie.
Życie. haha. yyyyyhh.

niedziela, 14 lipca 2013

hoho

hoho
ale tu ciemno
i głucho

Czy nie zalęgły się tu organizmy jakie, w tym długim międzyczasie? 
Te co legną się z zakurzonych zer i jedynek
z gnijących pikseli
i rozkładających się glifów ?

A na dworze taki piękny dzień
Rozwiewa się coraz bardziej, nie jest zbyt gorąco,
nie jest również tłoczno bo szeroko pojęte Warszawiaki pojechały na wakacje
warunki doskonałe aby iść pojeździć, jak to się mówi
no więc idem
biorę kozę i idę

do załatwienia mam dwa zwroty w galerii
obczaić stadninę
poczytać na murku fontanny dzienniki tom 1. (Susan Sontag Odrodzona)
(tak tak, lubię dzienniki i biografie, auto - szczególnie )
sprawdzić, czy jak wrócę dalej będzie mnie bolał brzuch












środa, 30 stycznia 2013




"...za dużo myślę
za bardzo chcę
za mocno czuję
za gęsto śnię
(...)
boli mnie głowa
totalny niż
(...)
chwyć mnie za włosy
oprzyj o ścianę
kochaj aż całkiem
myśleć przestanę..."
https://www.youtube.com/watch?v=gowuVEj56-4



poniedziałek, 28 stycznia 2013

czwartek, 17 stycznia 2013


Trzeci ząb wyleczony. Zostało jeszcze z 567.


Z An, moja ulubienicą, gospodynią naszego wspólnego mieszkania na Potockiej jest coraz milej.
Ostatnio Pilot był świadkiem naszej wymiany zdań. Podobno to jakby dwie szczerbate z przedszkola gadały, a nie dorosłe kobiety po 30-tce.
An: jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji w mieszkaniu jak z tobą
ja: a to ciekawe, Ania opowiadała coś zupełnie innego, podobno raz nawet przez 3 miesiące nie odzywałyście się do siebie
An: ale to było tylko raz na 2 lata jak mieszkałyśmy razem
ja: no tak, bo przez pozostały czas wolałyście nie rozmawiać, żeby się nie kłócić
An: ale przynajmniej mówiłam jej cześć, a tobie nie mówię
ja: no własnie, bo ja nawet na cześć nie zasługuje ani na przepraszam, jak stoję ci na drodze
An: bo normalny człowiek by się sam przesunął i innym mówię przepraszam, ale tobie nie będę

cóż...
nie można się nie zgodzić z Pilotem ;)
Ale serio, choć staram się, żeby nie wchodzić z nią w te absurdalne słowne przepychanki, to nie potrafię się powstrzymać.
Znacie takie osoby, z którymi rozmowa w przypadku gdy maja inne zdanie niż wy jest jak walenie głową w mur? Gdy każda różnica zdań kończy się zajadłym atakiem?
a bo jak ja cie proszę to ty nigdy...
ty zawsze tak robisz...
i nigdy nie robisz tego ani tego
  ....i cholera człowieka bierze bo jak z tym dyskutować

Wczoraj po tym jak powiedziałam, ze posprzątam  płyn do podłogi, który niedokręcony spłynął na polkę, jak ona wyjdzie z łazienki, wściekła się.
Zaczęła do mnie wykrzykiwac, ze nie dbam, jak to określiła, o dobro wspólne i że nic mnie nie obchodzi.

miałam na końcu jezyka
"odpierdol sie wreszcie ode mnie kobieto"
Ale wspięłam się na swój słup, i ze stoickim spokojem powiedziałam, Ania, posprzątam jak wyjdziesz z łazienki, nie unoś się tak bo i po co.
;)

Panie Boże, proszę spraw żeby An dostała poczucie humoru.
Albo niech znajdzie się jakieś fajne mieszkanie dla mnie w fajnym miejscu z zajebistymi ludźmi.

Odzyskuję czucie w wardze co znaczy, ze mogę coś spałaszować.
(....zobaczę tylko, czy czasem An nie siedzi w kuchni )