czwartek, 17 stycznia 2013


Trzeci ząb wyleczony. Zostało jeszcze z 567.


Z An, moja ulubienicą, gospodynią naszego wspólnego mieszkania na Potockiej jest coraz milej.
Ostatnio Pilot był świadkiem naszej wymiany zdań. Podobno to jakby dwie szczerbate z przedszkola gadały, a nie dorosłe kobiety po 30-tce.
An: jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji w mieszkaniu jak z tobą
ja: a to ciekawe, Ania opowiadała coś zupełnie innego, podobno raz nawet przez 3 miesiące nie odzywałyście się do siebie
An: ale to było tylko raz na 2 lata jak mieszkałyśmy razem
ja: no tak, bo przez pozostały czas wolałyście nie rozmawiać, żeby się nie kłócić
An: ale przynajmniej mówiłam jej cześć, a tobie nie mówię
ja: no własnie, bo ja nawet na cześć nie zasługuje ani na przepraszam, jak stoję ci na drodze
An: bo normalny człowiek by się sam przesunął i innym mówię przepraszam, ale tobie nie będę

cóż...
nie można się nie zgodzić z Pilotem ;)
Ale serio, choć staram się, żeby nie wchodzić z nią w te absurdalne słowne przepychanki, to nie potrafię się powstrzymać.
Znacie takie osoby, z którymi rozmowa w przypadku gdy maja inne zdanie niż wy jest jak walenie głową w mur? Gdy każda różnica zdań kończy się zajadłym atakiem?
a bo jak ja cie proszę to ty nigdy...
ty zawsze tak robisz...
i nigdy nie robisz tego ani tego
  ....i cholera człowieka bierze bo jak z tym dyskutować

Wczoraj po tym jak powiedziałam, ze posprzątam  płyn do podłogi, który niedokręcony spłynął na polkę, jak ona wyjdzie z łazienki, wściekła się.
Zaczęła do mnie wykrzykiwac, ze nie dbam, jak to określiła, o dobro wspólne i że nic mnie nie obchodzi.

miałam na końcu jezyka
"odpierdol sie wreszcie ode mnie kobieto"
Ale wspięłam się na swój słup, i ze stoickim spokojem powiedziałam, Ania, posprzątam jak wyjdziesz z łazienki, nie unoś się tak bo i po co.
;)

Panie Boże, proszę spraw żeby An dostała poczucie humoru.
Albo niech znajdzie się jakieś fajne mieszkanie dla mnie w fajnym miejscu z zajebistymi ludźmi.

Odzyskuję czucie w wardze co znaczy, ze mogę coś spałaszować.
(....zobaczę tylko, czy czasem An nie siedzi w kuchni )








4 komentarze:

  1. Powiedz jej wreszcie żeby się odpierdoliła. albo ja jej powiem.
    (to prawda, że jesteś we wrocławiu w przyszły weekend?)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak,dzisiaj się zdecydowałam,w czwartek w nocy będę do niedzieli. może w piatek? albo w czwartek o 22? albo w sobotę?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. jupi! szkoda, że naty nie będzie. a ja jeśli nie pojadę do Berlina to piątek rezerwuję dla ciebie, a jak pojadę to spotkamy się w czwartek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze mieć umiejętność unoszenia sie ponad...

    OdpowiedzUsuń