sobota, 22 grudnia 2012

Byłam dzisiaj na zakupach.Ostatni wolny dzień przed wigilią, ostatnia możliwość kupienia prezentów. Co więcej, dwa dni ostrej zimy oscylującej przy -10 i potrzeba posiadania ciepłych butów i czapki stała się paląca.
Łażąc po tych wszystkicg sklepach, przegladając sie w witrynach sklepowych poczułam sie jak bida z nędzą. Stary płaszcz, stare rekawiczki,  torba pasującą do niczego, czapka głowie z grudkami zmechaconej wełny.
A wszyscy dokoła stylowi. Mijają mnie świetne torebki zawieszone na haczykach z kobiecych przedramion, kołnierze swetrów na męskich torsach i ciężkie trepy z ćwiekami mijają a ja patrzę i zazdroszczę. I czuję  jak na łeb na szyję leci w dół  moja pewność siebie, jak zaczynam czuć sie brzydka, gruba, mała i kompletnie do niczego.
Zaczęłam kupowanie. Przecena, jedna czapka, druga, futerko do starej kurtki, kozaki, opaska z łańcuszkiem, bransoletka, może pierścionek? Przy bransoletce zatrzymałam się, wycofałam. Ale przecena na wiosenne płaszcze i myśl, przecież nie mam żadnego ( a naprawdę nie mam) wygrała, kupiłam. Przymierzam przed lustrem, mizdrzę się. Oo ta czapka z tym futerkiem lepiej niż tamta, a może jednak zamiast futerka lepszy byłby szal a może jednak komin? A może i to i to i to, na różne okazje, nastroje, chuje muje...Gdzie stylista?! Czy ktos na mnie patrzy jak zdecydowanie świetnie wyglądam już w nowym szlaiku? Halo!?

Spotkałam się z Pilotem, pokazałam mu wszystko nowe, co zakupiłam, ciesząc się jak dziecko, upewniając się czy fajne, czy dobrze mi? A gdy sobie poszedł, włączyłam kompa.
Mam fast diala, czyli szybki dostęp do ulubionych witryn. Pusta miska, trzeba nakarmic psa.
Jak natknęłam się na kosmatą mordę psiska smutno patrzącego w moją stronę, zrobiło mi się wstyd. Głupio. Az go przeprosiłam.
I cały mój stan wynikły z porównywania siebie z tymi style from Fashion TV w Galerii Arkadii i wszystkie pomysły powrotu i dokupienia: wymarzonych perfum, ciężkich trepów albo botków i czegoś na wigilijną kolację i śmego i owego stały się jak to, co An myśli na mój temat. Kompletnie bez znaczenia. Straciło swoją siłę. Znowu przestałam tego desperacko pragnąć.
Spojrzenie głodnego psa przywróciło mnie do pionu.
Lubię siebię za to to.


(Ale trencz na wiosnę kupiłam zajebisty :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz