poniedziałek, 17 września 2012
Ukradli mi telefon. Albo zgubiłam. Na krótkim odcinku miedzy domem, sklepikiem osiedlowym, autobusem a pracą. Nie wiem kiedy, ani w jaki sposób. Przedziwne.
W każdym razie nie mam go.Brak telefonu. Oj jak to doskwiera. Musze szukać innych sposobów na skontaktowanie się z tymi, z którymi potrzebuję.
Całe szczęście jest facebook.
Że ja to mówię, heh..
Podobno są gdzieś jeszcze budki telefoniczne. Ale przecież i tak wszystkie numery mam zapisane w telefonie. Pamiętam kilka, ale raczej nie do wykorzystania...
Nie tylko Wrocław dobiegł do mety. Gratuluję wszystkim, którzy dali radę. Ogromny szacunek za systematyczne treningi i wytrwałość. Super. Jesteście siłaczami:)
I ja w pracy dzisiaj o 21. skończyłam swój mały maraton. Czuję się zmęczona ale też widzę ciężkiej pracy plon.Wszystko hula jak trza. Warto było.
Teraz, można chwilkę odetchnąć by...płynąć dalej.
Uczę się. Powoli.
(trzeba mi brudnych matowych dźwięków. nurek na bezdechu spowalniając puls życia w sobie dociera coraz głębiej, głębiej, poza granicę światła, w ciemność, w poza świadomość. takich dźwięków. Burial. tak właśnie.)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz