środa, 5 września 2012

Moje ulubione części doby? Świt. I noc.
Świt to niedowierzanie. Pokora, dziękczynienie, zachwyt.Spokój i bezpieczeństwo.Poczucie ogromu nad głową i swojego nieznaczenia. Szczególnie wówczas, gdy nic poza czystym horyzontem nie ogranicza przestrzeni widzenia. Taki świt przeżyłam na d morzem ostatnio.
Gdy ja westchnę i wypuszczę obłok powietrza, nic się zmieni. Nikogo to nie obejdzie. Ale gdy kosmos, natura odetchnie, poczuję to na swojej twarzy. I od tego mi zabraknie tchu.
Ja jestem nędznym małym stworzeniem. Natura jest wszystkim. To pozwala poczuć świt.
Pojechałam  bez planu. Wiedziałam tylko, ze do Dębek. Nie miałam noclegu, transportu, niczego.Nie było mi to potrzebne.
Gdy już nacieszyłam się morzem, piachem, bezkresem akurat zrobiło się ciemno i godz 21. Pomyślałam, znajdę kwaterę, potem kupie wino i wrócę na plażę.
W jakimś maleńkim sklepiku zapytałam o stronę, w która pójść by znaleźć nocleg. Akurat przechodził stróż z ośrodka, który podrzuciła pani sprzedawczyni, zawołała go, podszedł, powiedział, a i owszem, mamy wolne miejsca, proszę tędy, miła pani.
Stróż postury mojej plus kapelusz, był już dobrze pijany.Na recepcji pogrzebał, wydobył jakieś klucze i poprowadził mnie do mojej kwatery. Na moje pytanie, a ile to będzie kosztować, bo nie mam wiele, zbywał, machał łapą, mamrotał coś tam pod nosem. Teren ośrodka wielki był, jak prawie mała wieś. Domków, zakamarków, drzewostanów w bród. Poprowadził mnie do domku za siedmioma zakrętami. Spoko domek, ale pewnie drogi, mówię. A on na to, że wyniosę się o 10 rano, to nikt się nie zorientuje, jestem sama, prześpię się, zniknę i będzie ok.
Po całym dniu niesamowietego farta ze stopem i ludźmi, których spotkałam na drodze, pomyslałam, to trwa dalej, wciąż moja szczęśliwa gwiazda świeci nad głową. Ok, no to fajnie, zostawię Panu podziękowania rano w domku, proszę zajrzeć, tymczasem dziękuję słowem. Był trochę lepki, niepokojąco, alkohol we krwi, ale grzeczny. Wrócił z posciela jeszcze i ...zaczął mi ścielic łoże.
Nie nie, ja sama, dziękuję, proszę już iść, bo tam ośrodek bez stróża. Za dużo tego dobrego.Skończył ścielić, przygładził kołdrę i jakby z żalem, że nie dostał ode mnie kasy do kieszeni, uścisnął moje ramię i pożegnał się. Nie umiem dawać pieniędzy do ręki pod stołem więc pomyślałam, kupie mu wódkę, piwo czy cos w tym stylu, zostawię rano i powinno byc ok.
Poszłam na plaże.Wszystkie jednak dojscia nad morze wiodły przez las. Ciemny i zupełnie nieprzyjazny nocą.
A noca, wiadomo, wyobraźnia budzi się do życia. A moja zaczyna szaleć.
W połowie drogi usłyszałam trzaskanie w lesie, ludzkie szybkie kroki, nie widziałam nic bo było czarno. Rozmawiałam dla otuchy z Ewa przez telefon, ale straciłam zasięg na domiar złego, a szelest coraz bliżej i bliżej mnie.Wyrwałam biegiem Nie wiem czy kiedyś biegłam tak szybko jak wtedy ( mówi się z sercem w gardle) i do tego biegłam w stronę plaży i wiedziałam, że nie w te stronę!! Przecież wracać będę musiała przez las, również!! Całe szczęście natknęłam się na wracających znad morza i dołączyłam do nich, z ulgą, z powrotem, w stronę ośrodka.
Nie wypiłam wina na plaży nocą, nie widziałam morza zasypiającego. Strach mnie obleciał, niestety, nie dałam rady. Do tego potrzebny towarzysz i kropka.
Prawdziwy strach, poczułam jednak dopiero poxniej. Pan Andrzejek, stróż, spotkał mnie po drodze i odprowadził do mojego domku. Chciał wejśc do srodka, ale pozegnałam go zdecydowanie przed drzwiami.Jeszcze papierosek na ganku domku, trochę Roguckiego, dwa łyki wina i zaczęłam zasypiac. Zasunęłam zasłonki, wzięłam prysznic i do łózka.
Nie zmrużyłam oka przez cała noc. Nigdy tak się nie bałam. Teraz, gdy to opisuje, brzmi to kompletnie irracjonalnie, ale wtedy...Nie znajde słów teraz, zresztą nie pisze powieści sensacyjnej.  W każdym razie, przez cała noc miałam wrażenie, że pan Andrzejek drepcze pod oknami, widziałam jego cień na firance, jak zagląda do środka, słyszałam jego kroki pod drzwiami, słyszałam jak naciska klamkę. Ktoś go zresztą przyłapał, przegnał w pewnej chwili.Słyszałam dzwoniąca w ciemnościach ciszę i oddech pająka. Byłam mokra ze strachu i całkowicie sparaliżowana. Poważnie rozważałam opcje, żeby wysikać się do łózka, żeby tylko nie wstawać, nie naruszać tej martwej ciszy dookoła. Byłam przekonana, ze jeśli można osiwieć ze strachu, ta rano, ja będę siwa na pewno.
Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. I nie chcę tego powtarzać.
Miałam budzik nastawiony na 5, na wschód słońca chciałam zdążyć.Nie był potrzebny. Jak tylko zaczęło się przejaśniać, wzięłam prysznic, spakowałam się i uciekłam na plażę.
Dopiero tam poczułam się bezpiecznie.Tam już się z tego śmiałam. Gdzie prawda a gdzie moja wyobraźnia? Nie wiem do dzisiaj i nie dowiem się. Noc uwalnia demony.
A wschód słońca po nocy i godzinach strachu...bezcenny. Piękne chwile.
Wielki spokój. Od morza, od nieba.  Że jest moc, energia, z której mogę zaczerpnąć, czerpać.Poczuć się bezpiecznie. I po prostu szczęśliwa.
A potem wykopałam sobie mały grajdołek, przykryłam się kurtka i poszłam spać. Obudziłam się o 10.






















 (Nigdy więcej nie spędzę nocy w miejscu, które nie budzi mojego zaufania. Nigdy. Zapamiętać!)



5 komentarzy:

  1. jestem z ciebie dumna! żeś pojechała, żeś świetnie ze sobą czas spędziła i że tak pięknie o tym wszystkim piszesz. wracaj mi tu do wrocławia, bo z tobą gdzie indziej wszystko zupełnie jest inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. przyjeżdżaj mi tu do warszawy, bo ja chyba to tak szybko nie wrócę.no, na pewno nie w tym miesiącu;) (ja tez się cieszę, że pojechałam,bardzo. i chyba nabrałam apetytu na więcej:*)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam nadzieje ze wiecej w dalszej perspektywie moze rowniez oznaczac lizbone :D tutaj tylko taki jeden zbok P. zaglada przez okienko i szura pod drzwiami... ale niegrozny wielce On

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łał - nie musze juz udawadniac ze nie jestem robotem - straaasznie sie ciesze - bo czasem to i za piatym razem nie udawalo misiem udowodnic czlowieczenstwa swego

      Usuń
  4. jak zacznę odbierać nadgodziny to uzbiera mi się z tydzień wolnego i wtedy nawet stopem do was dojadę:)

    OdpowiedzUsuń