Tymczasem chyba odespałam wyprawę.Wprawdzie od piatku jestem po 11 godz w pracy, ale noce spędzam grzecznie w łóżku (sama). I od wsunięcia sie pod kołdrę o godz 23 do 3 drzemki o 8 rano śpię zachłannie i bez odpoczynku. Dzisiaj już czułam się na tyle nieśpiąca, ze byłam na basenie (wreszcie otworzyli po przerwie technicznej) po raz 1. od 10 dni. I znowu zarywam noc.
(W trójce Mini Max i zestawienie piosenek pióra i gitary Marka Knopflera. Przyjemnie się tego słucha nocna porą, choć chyba nie jestem wielką fanką Marka. Pamiętam, że swojego czasu podobał mi sie kawalek Sailing to Philadelphia, był nowy dawno, lata temu. Teraz jestem już stara i mam zmarszczki).
W środę pojechałam stopem do Dębek. Nie chciałam jechać sama, wołałam nawet na fejsie, ale nikt, poza Anet w Portugalii, nie chciał do mnie dołączyć. Mam nadzieję, że chodziło tu o środek tygodnia, o dość spontaniczny pomysł a nie o to, ze poza Aneti w Portugalii, to nikt nie ma ochoty spędzać ze mną swojego wolnego czasu. A może i tak właśnie jest..?
Najpierw miałam jechać pociągiem do Gdańska, a potem jakoś do Dębek. Okazało się jednak, że źle popatrzyłam na godzinę, przez co mój pociąg odjechał zanim wyszłam z domu. Byłam zła na siebie. W każdym razie przez tą pomyłkę, pomyślałam sobie... Aaaa może by tak stopem?
Troche pojeździłam po Europie, ale zawsze w parze, sama nigdy. To byl pierwszy raz. Poprosiłam Anię, żeby podrzuciła mnie na rogatki, pożyczyłam mapę i ...w drogę.
Pierwszy gość zatrzymał sie po 10 min. Samochód dostawczy. Wsiadam do szoferki a tam soft porno gazetka rozłożona na siedzeniu. Nie speszył sie, nie zamknął jej, uśmiechnął i powiedział, ze jedzie tylko 15 km i skręca do Czosnowa, ale podrzuci mnie jeśli chcę. Mnie ta gazetka zaniepokoiła, myślę sobie oho, kurde, co robić? Spojrzałam mu w oczy chcąc przejrzeć jego zamiary, ale i tak już się wpakowałam z plecakiem do środka więc niejako klamka zapdła. Trzasnęłam więc drzwiami, pomyślałam, raz kozie smierć i postanowiłam go zagadać. Facet okazał się sympatyczny i jeszcze mi szukał przez radio transportu na kolejny etap.
Potem spędziłam 5 godzin z jednym człowiekiem. To jest bardzo fajne studium otwierania się na siebie, już tak po wszystkim. To jak stopniowo się rozluźnialismy podróżując razem. Na początku myślałam ( i pewnie on miał to samo)...ale wdepnęłam, co za koleś, kompletnie inna bajka, zero filingu, jak się z tego wyplątać? Rozmowa się nie kleiła. Przysypiałam. A po czasie rozmów, przystanków na siku, na papierosa, na jedzenie a to picie śpiewaliśmy razem z radiem piosenki i było nam, z chwili na chwilę, coraz fajniej. Po drodze znalazłam w nim rzeczy, dzięki którym zaczęłam go lubić. Gdybyśmy nie musieli spędzić razem tych 5 godzin pewnie nie podjęlibyśmy wysiłku, a tak, proszę bardzo. Okazuje się, ze warto rozmawiać. I robić razem coś.
O co chodzi w tym autostopie, ze tak to lubie?
Na pewno chodzi o spotkania z ludźmi. O możliwość poznania człowieka. Podniecające jest i to, ze trzeba się zdać całkowicie na przypadek, będzie to wszak podrzutek losu. Sam początek jest już ciekawy. Co więcej ten ktoś podejmuje Twoja inicjatywę. Zatrzymuje w drodze swój samochód, wykazując się chęcią i odwagą zaprasza Cie do środka. Ryzykuje, traci cenny czas. Dlaczego? Chodzi o to, że nie chce podróżować sam. Chce pogadać. Zupełnie jak Ty. I to już jest całkiem niezły ciąg dalszy.
Ostatnia para, która mnie wiozla zmieniła plany podrzucając mnie pod sama plaże w Debkach ( Dębki, nie Dąbki). Żebym zdążyła na zachód słońca. I postanowili spróbować pojeździć stopem pod wpływem moich opowieści. Interakcje. WYmiana. Wzajemna inspiracja. Czy to nie jest zajebiste?.
Zauważyłam, ze ludzie nie pytają. Ja więc pytałam. Byłam ciekawa kim są, gdzie żyją, co lubią, dokąd jadą... Dzięki temu wysłuchałam paru ciekawych i paru nudnych historii. I bywałam rozżalona ze nie mogę opowiedzieć o swoich. Wiec gadałam nie-pytana. A ludzie słuchali z zainteresowaniem. Może więc oczekiwali, ze to ja będę ich zabawiać? A może nie mieli smiałości? Albo nie byli ciekawi mnie? Na pytanie, dlaczego ludzie nie zadają pytań, można wymyślić wiele odpowiedzi. Ludzie są przeróżni. Choć i tak na końcu wychodzi, że chodzi nam zawsze o to samo.
(no proszę, na drugim mój kawałek o żeglowaniu w stronę Filadelfii). a na pierwszym...Rudiger?? a co to jest Rudiger ??)
Zeszło mi z tymi zdjęciami.Zrobiło się późno, a rano przecież wstaję do pracy.
Eddie Wedder na dobranoc.

silaczko Ty :)
OdpowiedzUsuńostatnie zdjecie z wyzwalacza? bo jakas masz mine nieokreslona dziewczynko na tym ostatnim...
nie zazdrosze basenu po 10 dniach przerwy bo dzis sama po miesiacu!! (sierpien-zamkniete) mialam ta przyjemnosc plawienia sie mhhh
po takiej przerwie czulam jak moj kregoslup sie do mnie usmiecha - krąg po kręgu :D:D
dobranocki
tak, z wyzwalacza.masz 12 sekund na ułożenie się gdzie trzeba i zrobienie miny.kupa śmiechu przy tym, a na początku, jak na załączonym obrazku, wychodzą strasznie sztucznie takie zdjęcia. a forma przyjdzie nam z czasem, choć pewnie nie prędko. Ja wczoraj czułam jakbym miała kotwicę przyczepioną do nogi. oj ciężko było. buzi
UsuńPrzecież ja też chciałam jechać nad morze. Ba, ja już jechałam... ale mam takie tornado, że musiałam przełożyć, odwołać.
OdpowiedzUsuńDalszy odcinek okiełzania tornada będę realizować w Warszawie od 11 września przez jakieś 3 dni - znajdziesz wtedy dla mnie czas? Muszę Ci coś opowiedzieć! Ciebie też posłucham! :)
Kochana,kilka minutek wyskrobię ;) NO to sobie pogadamy.A jedziesz w końcu nad to morze w tym tygodniu?
OdpowiedzUsuń