niedziela, 17 czerwca 2012


Dzień dobry :)
Heloł :)
Uśmiecham się do Was. Do wszystkich, którzy nie przypadkiem dostali ode mnie tego linka.
Nasze ścieżki wcześniej lub później splotły się ze sobą, spotkaliśmy się a dzisiaj, hmm, jak to ująć.. Mamy zbiory wspólne przeżyć, emocji, wspomnień i,jeżeli o mnie chodzi, wciąż chciałabym do nich dokładać. I chciałabym, żeby zmiany, które naruszają wszelkie pozorne stałości i niezmienności trzymały się od tego z daleka

Taki wstęp nie bez powodu. Zwlekałam przed zmianą aż w końcu sama mnie dopadła.
Nie zostaję jednak w Złotych. Miałam kilka potknięć na przełomie ostatnich 5 mcy, które zaowocowały cierpkim stwierdzeniem Pana Kierownika, że nie jestem właściwa osobą..W Złotych ma być jak w szwajcarskim zegarku i na tym stanowisku, u swego boku potrzebuje kogoś innego. Ekhmm, wychodzi na to, że ja to rosyjska podróba zachodniej niezawodności. Czerwony Karzeł a nie Gwiazda z Zachodniego Południa...

Nie powiem, ze nie bolało. Bolało. To przykre usłyszeć, ze się nie nadajesz, nie tego oczekiwałem, muszę po Tobie sprawdzać dokumenty, maile czy czasem nie popełniłaś błędu. Że zamiast być pomocna sprawiasz, że muszę pracować więcej. Kto chciałby współpracować z kimś takim? Są chętni?
Myślę jednak, ze miał rację. Nie nadaje się na bycie jego prawa ręką. Nie rozumieliśmy się dobrze, żadnych zbiorów wspólnych w postaci zainteresowań, refleksji. Nie zagadywał, nie dzielił się spostrzeżeniami, nie był ciekawy moich opinii. Nie korygował moich błędów a po prostu mi je wytykał i zgłaszał do Personalnego. Nie dostałam od niego ani jednej życzliwej wskazówki jak mogłabym pracować lepiej. Inna sprawa, że może ja za rzadko sama pytałam.
Wydaje mi się, że stworzył sobie w głowie tak negatywny mój obraz również dlatego, że w ogóle mnie nie lubił.
Całe szczęście znalazły się i takie osoby, które moją pracę oceniały zgoła inaczej.Dostałam od nich pozytywny feedback. One widziały, jak pracuję z zespołem, jakie mam relacje z klientami, jak wychodzę z trudnych sytuacji, jak wykorzystuję swoją wiedzę, jak się angażuje. Nie widziały naturalnie tych moich biurowych potknięć, bo nie mogły widzieć nie będąc w biurze.

Sprawa nie wygląda tak źle. Do końca czerwca pracuję w Złotych, potem mają mi złożyć propozycje w innym Almi. Doceniają mnie, nie chcę tracić, chcą mnie spożytkować gdzie indziej. Ładnie z ich strony, byłby kłopot gdybym została na lodzie.

Ja jednak bardzo proszę, trzymajcie kciuki, żebym znalazła do tego czasu inna pracę.
Chciałam zbierać soczyste doświadczenia, chciałam trudnych sytuacji. Dostałam com chciała. A teraz wnioski i choć nie bez żalu, zdecydowanie czas na nowy rozdział. Do diabła, jakiś świat poza Almi musi przecież istnieć ;)

Słowo harcerza, ten uśmiech na zdjęciu jest szczery. Pewnie, że się martwię. Jak to będzie? Jaką pracę znajdę? Czy zdołam się tu utrzymać? Czasem nawet troszkę panikuję. Ale tak tycio tycio. W środku generalnie czuję się całkiem silna. Wiem, że dam sobie radę.




2 komentarze:

  1. bardzo misiem podoba jak sie usmiechasz :) niech moc bedzie z Toba. wierze ze od lipca bedzie Ci lepiej kochana

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki kochana,będzie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń