Miały byc paletki z Markiem i Monią na Polach Mokotowskich, ale jak wysiadłam z metra to lunęlo. I lało, lało aż zmoczyło nam trawę i ziemię.
Siedzielismy sobie w mieszkaniu Marka, jedliśmy ptasie mleczko i było nam bardzo miło.Na balkonie Kuba prał ręcznik będąc w pracy.
A potem zrobiłam sobie spacer po Mokotowie.
I znalazłam tęczę.
I różne takie znalazłam. W sumie nic takiego, ale takie jakieś, że niech będą.
Kupiłam potem kurczaka w Amricie. Zjadłam pół i poszłam pływać.
I miałam formę nadzwyczajną. Że u la la. A była już godz. 23cia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz