to było niesamowite.niesamowite.nie sa mo wi te....
sprawiłam sobie odtwarzacz wodny, żeby mieć muzyke przy sobie gdy pływam. Czułam, że będzie magia, wrzuciłam sobie Million Dollar Hotel i Lamb i jeszcze kilka innych ppiosenek
aale to co się działo....
słów brak...
Na początku zagrał Lamb.
Woda była stała się miękka, pęcherzyki powietrza pełniejsze, wibrujące, to było bardzo przyjemne....niosło mnie to wszystko, rozgladałam sie pod wodą, przyjemnie rozluxniona, bez wysiłku płynęłam i płynęłam, płynęłam, dużo więcej bez zatrzymywania się
w ońcu bardzo się zmęczyłam, nie moglam zlapac juz tchu, myśli zwolniły, przydechły
troche poodpoczywałam, na plecach, żabką
lamb ma delikatne brzmienie, jest taki wibrujący, sączy się lagodnie, rozświetla
przycisnęłam, żeby znowu sie zmęczyć, lamb juz zaczął mnie denerwowac, stał sie plaski, bez wyrazu,
ale płynełam, znowu zmeczenie, łapczywy oddech, brak sił
i wtedy ten kawalek...
don't give up Gabriela
az potrzasnelam głową z niedowierzaniem, jak to zabrzmiało....
ooo nieee, masakra...
łagodnie mnie otoczył otulil przygarnął
płynęłam,obiecałam sobie jeszcze dwa baseny
słuchałam
prawie bez oddechu z wysiłkiem
i nagle, słuchając tej piosenki, po prostu sie rozryczałam...
z twarza pod wodą płakalam plakalam i nie moglam przestać
woda dookoła i lagodny głos zaczął mnie kołysać
poczułam sie jak małe dziecko, które któs przytula i mówi będzie dobrze, dobrze..
don't give up ... łagodnie i cierpliwe
te wszystkie moje hamulce, wszystkie zatwardziałości, to moje musze musze, dam radę, ta cała pierdolona samotność w tym zasranym mieście, to doszukiwanie sie senów na siłę w tych wszystkich rzeczach w które zabrnęłam... ten pierdolony ciężar, który taszczę ze sobą, który ktos mi wrzucił ze 25 lat temu, że musze byc najlepsza we wszystkim, dawać radę, nie odpuszczć, nie wolno zawieść, to że wmówiłam sobei, ze nic kurwa nie jest w stanie mnie zranić, ze uniose kurwa wszystko...
to, że tak trudno jest sie otworzyć, przełamać bloka w środku, to, ze cały czas tak naprwdę to chyba spierdalam przed samą sobą...
rozpadłam sie, całkowicie odpuściłam sobie
płakałam pod ta woda i płakałam
a woda mnie kołysała, głos czule i ze zrozumieniem mówił, płacz...
no reason to be ashamed
you know it's never been easy
cause I believe there's the place
there's the place where we belong
uspokajałam się powoli, to było kojące, coraz więcej spokoju...
i wtedy ...zabrzmiał Million Dollar Hotel
wow. after i jumped, it ocurred to me.
life is perfect.
life is the
best, full of magic, beauty, opportunity, and television.
And
surprises...lots of surprises... yeah.
And then there's the best stuff,
of course.
Better than anything anyone ever made up,
cause it's real.
nie mogłam uwierzyć, aż sie usmiechnęłam, rozesmiałam, teraz ten kawalek...nie do wiary..
te proste słowa...tak jest...
mimo wszystko
full of magic full of suprises...oportunity
byłam już w innym świecie
ta piosenka po tym wszystkim w wodzie...magia..
czułam sie troche zmeczona
juz nie szalałam, powoli sobie płynęłam nurzałam się
czułam się błogo, nie mogłam przestac sie usmiechać
kręciłam głowa z niedowierzaniem
wypływałam prawie do końca ta ścieżkę. jest stworzona do słuchania jej w wodzie, pod wodą, nocą
jest pełna magii
jak sobie myślę...potargała mną dzisiaj muzyka
a teraz ...czuję się lekka...
Nie potrafię wyrazić słowami jak bliskie jest mi to co napisałaś...
OdpowiedzUsuńNawet utwory się zgadzają!
Kasia! Płyń!
<3